Autor: Katarzyna
Sowa
Nadmierny apetyt na słodycze to dziś dość częsta przypadłość. Do słodkiego i
zdradliwego raju wiedzie wiele dróg. Wpychają nas tam między innymi: stres, zmartwienia, zbyt
szybkie tempo życia, które nie pozwala na zdrowy jego tryb, nieprzemyślany – przypadkowy sposób
odżywiania, coraz mniej aktywności fizycznej na co dzień, etc.
Niestety, gdy się już tam
znajdziemy, bardzo trudno się wydostać, bo nadmierny apetyt na słodycze i jego zaspokajanie
powoduje, że wpadamy w błędne koło…
Jak to działa, czyli skąd się bierze nadmierny
apetyt na słodycze?
W dużym skrócie… Każdy organizm do prawidłowego funkcjonowania
potrzebuje cukru i należy mu go dostarczać – to oczywiste. Spożycie węglowodanów skutkuje bowiem
wzrostem poziomu tryptofanu. To aminokwas, który wpływa z kolei na produkcję serotoniny –
neurotransmitera niezbędnego dla prawidłowości różnych procesów życiowych, ale także – zwyczajnie –
polepszającego nasze samopoczucie. Niezwykle istotne jest jednak to, w jakiej formie dostarczamy
sobie węglowodany, bo są przecież tzw. cukry dobre i złe. Jeżeli jemy cukry „dobre” (czyli
węglowodany złożone), czyli na przykład te zawarte w pełnoziarnistym pieczywie lub warzywach
strączkowych, organizm trawi je powoli, glukoza uwalniana jest do krwioobiegu stopniowo, mózg
dostaje swoją, potrzebną do prawidłowej pracy, porcję cukru i wszystko działa jak należy. Problem
zaczyna się w momencie, gdy spożywamy cukry „złe” czyli cukry proste (znajdujące się między innymi w
słodyczach, ale także w białym ryżu czy chlebie). Te absorbowane są natychmiast. Organizm nie nadąża
z ich przetwarzaniem, zaczyna więc produkować więcej insuliny, która zamienia cukry w tkankę
tłuszczową.

